MENU

Wyświetleń: 499 Bez kategorii

Dramatyczna sytuacja na SOR-ze! Pacjentka po zatrzymaniu krążenia musiała „łapać” przypadkowego lekarza, aby uzyskać pomoc!

Ocena: 4.8/5.0

Pacjenci są odsyłani do domów albo innych placówek medycznych. Ci, którzy czekają na SOR-ach, spędzają na szpitalnych korytarzach nawet kilka godzin, zanim zostaną skonsultowani. Bez względu na to z czym zgłaszają się pacjenci, to każdy z nich musi „swoje odczekać”. I nie ma tu znaczenia czy konsultacji wymaga pacjent z drzazgą w oku, czy pacjent z zawałem serca! Sytuacja na polskich SOR-ach jest zatrważająca!

W Gdyni na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym  w Szpitalu Św. Wincentego a Paulo, pacjentka po zatrzymaniu krążenia czekała na lekarza aż 15 minut! Nikt nie chciał do niej przyjść i gdyby nie „złapany” na korytarzu przypadkowy lekarz, sytuacja mogłaby się skończyć tragicznie!

Problemów jest wiele. To nie tylko braki kadrowe, braki lekarzy, ratowników i pielęgniarek. Problemem jest również to, że niektórzy pacjenci traktują karetkę jak taksówkę, że na SOR zgłaszają się z problemami, które nie kwalifikują się do przyjęcia na oddział ratunkowy.

Jak czytamy na  portalu Trójmiasto.pl, 4 września na gdyńskim oddziale ratunkowym nie działała sala zabiegowa, na której pobiera się krew i podaje leki, brakowało medyków na salach obserwacyjnych i nawet nie miał kto nadzorować pacjentów, którym podawane były leki i kroplówki, a zamiast dziewięciu ratowników, dyżurowało ich tam tylko czterech!

Na portalu Trójmiasto.pl można przeczytać też, że każdego dnia do gdyńskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego zgłasza się około 200 pacjentów. Pomimo tego, że w tym czasie dyżur powinno pełnić przynajmniej trzech lekarzy: na obszarze natychmiastowej pomocy, na obszarze konsultacyjnymi i na najważniejszym obszarze – triage, gdzie przyjmowani są pacjenci w najpoważniejszych stanach zagrażających życiu. Co się okazuje, na SOR-ze w Gdyni najczęściej brakuje właśnie tego ostatniego lekarza, najważniejszego, ratującego ludzkie życie! Lekarza, który zajmuje się triagem, czyli segregacją poszkodowanych nikt nie zastąpi. Neurolog ma w umowie zapis, że zajmuje się tylko pacjentami z problemami neurologicznymi, a kardiolog czy chirurg odmawiają pracy na obszarze triage, czytamy na portalu.

Taka sytuacja nie tylko utrudnia pracę ratownikom medycznym i zaburza działanie SOR-u, ale przede wszystkim stanowi zagrożenie życia pacjentów, którzy oczekują fachowej pomocy. Ratownicy medyczni wypowiadający się dla portalu Trójmiasto.pl mówią, że czekanie w przypadku pacjenta, który sam się zgłasza jest normą, natomiast zdarzają się bardziej dramatyczne sytuacje.

Karetka wioząca pacjenta w stanie zagrożenia życia na SOR informuje medyków tam pracujących o parametrach zdrowotnych pacjenta, o sprzęcie, jaki jest niezbędny do natychmiastowego ratowania życia. Personel SOR-u wie, w jakim stanie zaraz pojawi się u nich pacjent  i pomimo tego, bagatelizuje problem! Wracamy tu do przykładu z gdyńskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, gdzie kobieta po zatrzymaniu krążenia, czyli sytuacji zagrażającej życiu musiała czekać na lekarza aż 15 minut! Pracownicy SOR-u doskonale wiedzieli, w jak poważnym stanie jest pacjentka i mimo to, nie było lekarza! Kobietę uratował lekarz z „łapanki” – przypadkowy kardiolog spotkany na szpitalnym korytarzu. Być może gdyby nie on, sytuacja skończyłaby się tragicznie, bo udzielenia pomocy kobiecie odmówił anestezjolog, neurolog i inny kardiolog!

To  nie jest pojedyncza sytuacja. Niejednokrotnie na oddziałach brakuje lekarzy, a długie oczekiwanie na konsultację na SOR-ze jest standardem.

 Nie powinno nikogo dziwić, że pacjenci są rozgoryczeni, źli i roszczeniowi. Brak lekarzy i długi czas oczekiwania nie może wywoływać w nich pozytywnych emocji. Niestety większość negatywnych odczuć i zachowań wyładowywana jest nie władzach szpitali, a na pielęgniarkach i ratownikach medycznych, czyli na osobach, które są najbliżej pacjenta.

Niestety problem przepełnionych SOR-ów i długiego oczekiwania na konsultację jest nie tylko winą braku personelu, ale również pacjentów, którzy zgłaszają się z problemami, które powinny być leczone w przychodni. Katar czy przeziębienie nie są podstawą do zgłaszania się na oddział ratunkowy, gdzie pomocy mogą potrzebować osoby w naprawdę poważnym stanie. Niemal każdego dnia na SOR-y trafiają pacjenci z wypadków komunikacyjnych, z udarem czy nagłym zatrzymaniem krążenia. Czasem zdarzają się wypadki masowe jak np. w Tatrach. Pacjenci zmagający się z mniej poważnymi dolegliwościami powinni zrozumieć, że lekarz w pierwszej kolejności musi zająć się trudniejszymi „przypadkami”, a ze względu na niedobory personelu trzeba dłużej czekać na szpitalnych korytarzach.

Na SOR-ach już nie tylko brakuje lekarzy, ale również ratowników medycznych. Pomimo tego, że Pomorskie Szpitale zamierzają zatrudnić aż 20 ratowników medycznych, to cały czas zapewniają, że mają zapewnioną obsadę lekarką, pielęgniarską i ratowniczą. Po co więc dodatkowe etaty?!

Za niespełna miesiąc, bo już od października we wszystkich największych SOR-ach w Polsce zostanie wprowadzony obowiązkowy TRIAGE – system segregacji pacjentów, który będzie dzielił chorych na: czerwonych (potrzebujących  natychmiastowej pomocy lekarskiej), pomarańczowych (potrzebujących pilnej opieki lekarskiej oraz diagnostyki), zielonych i niebieskich (pacjentów, którzy mogą poczekać na pomoc dłużej). Zmiany te nie tylko mają usprawnić funkcjonowanie SOR-ów, ale również powinny uświadomić niektórym pacjentom, że zamiast zgłaszać się do szpitala, powinny udać się do przychodni.

 

Comments are closed.

FB
Badania laboratoryjne krwi, USG, konsultacje, rehabilitacja. Laboratorium, godziny pracy, przygotowanie do badań, ceny, interpretacja wyników.